Insulinooporność to stan obniżonej wrażliwości tkanek na działanie
insuliny, mimo prawidłowego lub podwyższonego stężenia tego hormonu w
surowicy krwi. Jest bardzo niebezpieczna, ponieważ może doprowadzić do rozwoju cukrzycy typu 2 lub innych chorób.
Insulinooporność często idzie w parze z zespołem policystycznych jajników (PCOS).
To jeszcze trochę dokładniej...
Insulina
to hormon, który jest wydzielany przez trzustkę i jest niezbędny do
prawidłowej pracy organizmu. Jedną z jej
funkcji jest obniżanie poziomu glukozy we krwi. Kiedy zjemy posiłek
zawierający węglowodany to zostają one rozłożone do glukozy. Glukoza
wchłaniana jest do krwiobiegu, co powoduje
wzrost poziomu cukru we krwi. W tym momencie trzustka wydziela insulinę,
dzięki której glukoza ma możliwość przeniknąć do komórek. W
Insulinooporności komórki nie reagują na insulinę i trzustka zwiększa
jej produkcję aby ta mogła wciąż wykonywać swoją pracę, przez co coraz
więcej
insuliny dostaje się do krwioobiegu i tam pozostaje. Z powodu
wysokiego poziomu insuliny we krwi doświadcza się nagłego napadu głodu
lub olbrzymiej ochoty na zjedzenie czegoś słodkiego. A to powoduje, że
wydziela się jeszcze więcej insuliny i wpadamy z błędne koło...
środa, 31 maja 2017
poniedziałek, 29 maja 2017
#CzerwiecWRuchu - przyłączysz się?
Jestem mistrzem szukania sobie wymówek. Zawsze jest mi za ciepło, za zimno, zbyt słonecznie, za deszczowo albo zbyt umiarkowanie żeby ruszyć się z domu i iść pobiegać. Bo ja w gruncie rzeczy wcale nie lubię biegać... Na początku maja dowiedziałam się, że muszę radykalnie zmienić swoją dietę. Totalny detoks cukrowy. Zero słodyczy, owoce w bardzo ograniczonej ilości, węglowodany zredukowane do minimum... Plus jeszcze wywalenie z jadłospisu glutenu. Jak żyć? Co jeść?
Insulinooporność okazała się trudniejszym przeciwnikiem niż przypuszczałam. Dodatkowo koniecznie muszę zwiększyć swoją aktywność fizyczną żeby wyrównać poziom hormonów, które urządziły sobie imprezę w moim organizmie. Po prostu szał!
Insulinooporność okazała się trudniejszym przeciwnikiem niż przypuszczałam. Dodatkowo koniecznie muszę zwiększyć swoją aktywność fizyczną żeby wyrównać poziom hormonów, które urządziły sobie imprezę w moim organizmie. Po prostu szał!
sobota, 27 maja 2017
Jaglane Rafaello
Za oknem prawie jak w tropikach, więc kokosy pasują idealnie! Lubicie Raffaello? Ja uwielbiam! I dlatego postanowiłam zrobić sobie nagrodę za dwa tygodnie restrykcyjnej diety!
Z tej okazji na stole pojawiły się jaglane raffaello. Pychotka! Przepis? Banalnie prosty!
Formujemy kulki i obtaczamy w wiórkach. Potem na godzinkę do lodówki i już można jeść. Prosto i zdrowo
Skusiłam Was? No to smacznego!
pozdrawiam
Matka bez lukru
--------
Dziękuję za odwiedziny! Jeżeli post Ci się podobał to zachęcam do komentowania
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami to zapraszam na mój profil na FB
lub na Instagram
piątek, 26 maja 2017
Super Mama
Tak się pięknie złożyło, że tuż przed dniem matki zostałam nominowane przez Sylwię z młodamamapisze do akcji, której inicjatorką jest Troskliwamama. Na czym ona polega? Blogerka
tłumaczy w 10 punktach, dlaczego jest SuperMamą, a następnie
nominuje kilka innych blogerek, by przyłączyły się do zabawy.
Dlaczego uważam, że jestem SuperMamą?
1. Nie poddałam się mimo ogromnych trudności na początku macierzyńskiej drogi.
Od samego początku nie było mi łatwo. Najpierw problemy z zajściem w ciążę, później zagrożenie porodem już w 28 tygodniu ciąży, pobyt w szpitalu, nakaz leżenia, narodziny wcześniaka w 34 tygodniu. Oglądanie dziecka przez szybę inkubatora to straszne uczucie. Całą sobą pragnęłam ją dotknąć, przytulić, zabrać z tego strasznego miejsca, w którym leżała taka krucha i sama... Pragnęłam być z nią cały czas ale... zmęczenie po porodzie i boląca rana na kroczu skutecznie mi to uniemożliwiały. Zwłaszcza, że mogłam liczyć jedynie na twarde krzesło postawione koło inkubatora. To wszystko wpłynęło też na trudności w karmieniu piersią. Dziecko przez cały pobyt w szpitalu było karmione z butelki. Starałam się ściągać mleko i jej podawać ale było go za mało. Musiała być dokarmiana mm. Nic tak nie rozkręca laktacji jak małe usta przyklejone do piersi. I na szczęście za drzwiami szpitala mm już nigdy nie zagościło w jej ustach.
Dlaczego uważam, że jestem SuperMamą?
1. Nie poddałam się mimo ogromnych trudności na początku macierzyńskiej drogi.
Od samego początku nie było mi łatwo. Najpierw problemy z zajściem w ciążę, później zagrożenie porodem już w 28 tygodniu ciąży, pobyt w szpitalu, nakaz leżenia, narodziny wcześniaka w 34 tygodniu. Oglądanie dziecka przez szybę inkubatora to straszne uczucie. Całą sobą pragnęłam ją dotknąć, przytulić, zabrać z tego strasznego miejsca, w którym leżała taka krucha i sama... Pragnęłam być z nią cały czas ale... zmęczenie po porodzie i boląca rana na kroczu skutecznie mi to uniemożliwiały. Zwłaszcza, że mogłam liczyć jedynie na twarde krzesło postawione koło inkubatora. To wszystko wpłynęło też na trudności w karmieniu piersią. Dziecko przez cały pobyt w szpitalu było karmione z butelki. Starałam się ściągać mleko i jej podawać ale było go za mało. Musiała być dokarmiana mm. Nic tak nie rozkręca laktacji jak małe usta przyklejone do piersi. I na szczęście za drzwiami szpitala mm już nigdy nie zagościło w jej ustach.
czwartek, 18 maja 2017
Matka polka z dyplomem
Już kiedy byłam w ciąży czytałam bardzo dużo na temat pielęgnacji niemowląt. Ba, ja wręcz uważałam się za eksperta w tej dziedzinie. Tak samo jak w kwestii wychowania, nauki poprzez zabawę i kreatywnego spędzania czasu. O psychologii dziecka już nie wspominając. Uważałam, że jestem przygotowana na każdą okoliczność. Dyplom z macierzyństwa teoretycznego miałabym z wyróżnieniem. Strasznie mnie irytowało, że mój mąż podchodzi to tego w zupełnie inny sposób. Twierdził, że jakoś to przecież będzie. Już na porodówce okazało się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej niż piszą w książkach. Z każdym kolejnym skurczem docierało do mnie, że wizja porodu jako przeżycia orgazmicznego, o którym czytałam to jedna wielka ściema, że zamiast zalecanego wspólnego z mężem oddychania to marzyłam o tym żeby oddychać przestał bo dźwięk wydychanego przez niego powietrza przywoływał u mnie mordercze instynkty. Do tej pory nie wiem dlaczego, ale był to najbardziej irytujący dźwięk na świecie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


