Udało się mimo małej kontuzji. Zatem wszem i wobec ogłaszam, że oddam kota w dobre ręce! A Właściwie to nawet trzy koty oddam!
Zachęcam do udziału w konkursie!
piątek, 27 stycznia 2017
piątek, 20 stycznia 2017
Wspomaganie rozwoju dziecka
Osoby, które zaglądają tu częściej pewnie już wiedzą, że moje dziecko chodzi na rehabilitacje. Urodziła się jako wcześniak, w stresie mocno zaciska piąstki i ma lekką asymetrię. Moim zdaniem rozwija się prawidłowo w swoim własnym tempie i wyraźnie widzę, że co jakiś czas zdobywa nowe umiejętności. Istnieją jednak pewne podręcznikowe widełki mówiące o tym kiedy i co dziecko powinno potrafić. A jeśli nie potrafi, to zaczyna się straszenie rodziców, że dziecko opóźnione, że źle się rozwija, że na pewno coś jest z nim nie tak. Zresztą my, matki, same potrafimy sobie takie rzeczy wkręcić. Bo syn kuzynki to w tym wieku już siedział. A córka pani Jadzi to już chodziła. A dziecko sąsiadki wujka Kazia to tabliczkę mnożenia po rosyjsku znało zanim skończyło siedem miesięcy :) A tak serio to jednak porównujemy z innymi. Czasem z niepokojem a czasem żeby się uspokoić, że jednak wszystko jest ok!
czwartek, 19 stycznia 2017
Ile kosztuje posiadanie dziecka - podsumowanie pierwszego półrocza
Kiedy zaszłam w ciąże i poinformowałam o tym rodzinę (bądź było to na tyle widoczne że znajomi i nieznajomi zaczęli zwracać na to uwagę) to przez moje życie przelała się ogromna fala radości i gratulacji. A tuż po niej przyszedł czas na prawdziwą powódź straszenia i ostrzegania. Chciane (a częściej niechciane) rady dotyczyły sposobu odżywiania, ubierania, wychowywania i ogólnie to wszystkiego co tylko jest możliwe. Osobną grupę tematyczną stanowiły te dotyczące finansów.
Jestem osobą, która ma bardzo racjonalne podejście jeżeli chodzi o moje Bezlukrątko kochane. I jak w kwestii wychowania dałabym dziecku przysłowiową gwiazdkę z nieba, tak w kwestii materialnej uważam, że nie ma co szaleć. Wolę rzeczy praktyczne i solidnie wykonane, a nie modne i na topie. I kompletnie nie mam nic przeciwko kupowaniu rzeczy używanych. Oczywiście nie tylko dla dziecka. Uważam, że nie ma powodu wydawać majątku na nowe rzeczy jeśli można kupić coś w dobrym stanie za połowę taniej. Zwłaszcza, że dziecko tak szybko rośnie, że nie ma szans zniszczyć ubranek czy też zabawek.
Jestem osobą, która ma bardzo racjonalne podejście jeżeli chodzi o moje Bezlukrątko kochane. I jak w kwestii wychowania dałabym dziecku przysłowiową gwiazdkę z nieba, tak w kwestii materialnej uważam, że nie ma co szaleć. Wolę rzeczy praktyczne i solidnie wykonane, a nie modne i na topie. I kompletnie nie mam nic przeciwko kupowaniu rzeczy używanych. Oczywiście nie tylko dla dziecka. Uważam, że nie ma powodu wydawać majątku na nowe rzeczy jeśli można kupić coś w dobrym stanie za połowę taniej. Zwłaszcza, że dziecko tak szybko rośnie, że nie ma szans zniszczyć ubranek czy też zabawek.
środa, 18 stycznia 2017
Prezenty na Dzień Babci i Dzień Dziadka
Zapomniałam! Najzwyczajniej w świecie zapomniałam, że w weekend świętują dziadkowie! Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że... to będzie pierwszy raz od ponad 25 lat kiedy będziemy obchodzić to święto. Zarówno jak jak i Pan Bezlukrowy straciliśmy dziadków w dzieciństwie i... jakoś tak się nie ogarnęliśmy, że przecież teraz to nasi rodzice są dziadkami dla bezlukrątka...
Ale jeszcze nic straconego. Wczoraj przygotowałam dla Dziadków plakat i jeden już poszedł pocztą do dziadków, którzy mieszkają 200 km od nas, a drugi czeka zapakowany w domu. Przy okazji stworzyłam listę prezentów, które można wykorzystać na różne okazje. My większość z nich już przetestowaliśmy więc.. będę musiała wymyślić coś nowego :)
Ale jeszcze nic straconego. Wczoraj przygotowałam dla Dziadków plakat i jeden już poszedł pocztą do dziadków, którzy mieszkają 200 km od nas, a drugi czeka zapakowany w domu. Przy okazji stworzyłam listę prezentów, które można wykorzystać na różne okazje. My większość z nich już przetestowaliśmy więc.. będę musiała wymyślić coś nowego :)
czwartek, 12 stycznia 2017
Jak być matką ogarniętą?
Trzeba znaleźć sposób, żeby przetrwać i nie zwariować. O siwienie się nie martwię bo włosy farbuje od piętnastego roku życia, więc i tak widać nie będzie :)
Wiecie, ostatnio kompletnie nie ogarniam tego co się dzieje. Praktycznie codziennie jakaś wizyta lekarska lub rehabilitacyjna. Czuję się bardziej zalatana niż w czasach studiów kiedy pracowałam, imprezowałam, działałam w wolontariacie, organizowałam koncerty i nawet zdarzało mi się pokazać na uczelni :) Wtedy jednak miałam swoją ulubiona wielką torebkę i mieściło się tam wszystko. Dosłownie. Czasem obok szminki był śrubokręt i kombinerki :)
Odkąd zostałam mamą swoja wielką ulubioną torebkę wrzuciłam do szafy i wyciągam bardzo rzadko. Zamieniłam ją na inną wielką torebkę. Torbę od wózka. I tam też jest wszystko. Zwłaszcza kiedy zimą idziemy do przychodni gdzie nie ma wygodnego miejsca żeby się rozebrać i ubrać. Wtedy oprócz standardowej zawartości lądują tam jeszcze czapki, szaliki, rękawiczki, kombinezon Bezlukrątka, oraz zawartość kieszeni mojej kurtki czyli w najbardziej okrojonej wersji: portfel, telefon i klucze od domu. Plus musi się tam jeszcze zmieścić książeczka zdrowia Młodej. Kompletny chaos. A najgorzej kiedy wszystkie niezbędne rzeczy trzeba nagle przepakować do innej torby bo idziemy na basen! Już nie wspomnę o tych nielicznych chwilach kiedy matka chce się poczuć jak kobieta i wyjmuje swoją wielką torbę z szafy i próbuje upchnąć tam wszystko co potrzebne jej i dziecku. Czasem wydaje mi się, że w takich przypadkach najlepsza byłaby walizka na kółkach. Tylko jak wtedy pchać wózek?
Odkąd zostałam mamą swoja wielką ulubioną torebkę wrzuciłam do szafy i wyciągam bardzo rzadko. Zamieniłam ją na inną wielką torebkę. Torbę od wózka. I tam też jest wszystko. Zwłaszcza kiedy zimą idziemy do przychodni gdzie nie ma wygodnego miejsca żeby się rozebrać i ubrać. Wtedy oprócz standardowej zawartości lądują tam jeszcze czapki, szaliki, rękawiczki, kombinezon Bezlukrątka, oraz zawartość kieszeni mojej kurtki czyli w najbardziej okrojonej wersji: portfel, telefon i klucze od domu. Plus musi się tam jeszcze zmieścić książeczka zdrowia Młodej. Kompletny chaos. A najgorzej kiedy wszystkie niezbędne rzeczy trzeba nagle przepakować do innej torby bo idziemy na basen! Już nie wspomnę o tych nielicznych chwilach kiedy matka chce się poczuć jak kobieta i wyjmuje swoją wielką torbę z szafy i próbuje upchnąć tam wszystko co potrzebne jej i dziecku. Czasem wydaje mi się, że w takich przypadkach najlepsza byłaby walizka na kółkach. Tylko jak wtedy pchać wózek?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

